kizia blog

Twój nowy blog

To jest taka notka, która musi być. Wszyscy siedzą na Fejsbuku, mało kto jeszcze pisze blogi, a mnie szkoda tych kilku lat notowania. Z drugiej strony straciłam serce do publicznych wywnętrzeń i coraz mniej mam do powiedzenia w Sieci.


… z nieznajomymi. Gdyby nie moje patologiczne zagadywanie do wszystkich i wszędzie, straciłabym tyle okazji do poznania wspaniałych historii. A tak – voila: za moją jedną historykę (przeczytaną wcześniej na blogu nieznajomej internautki) dostaję od innego nieznajomego kolejną (którą wkrótce zamierzam wymienić na następną, etc.). Dzisiejsza jest prosto z gabinetu ginekologa:

„To było w latach 80,. Miałem w gabinecie swój pierwszy ultrasonograf. Weszła pacjentka, zaprosiłem ją na fotel i jak już się ulokowała, sięgnąłem po prezerwatywę z zamiarem jej założenia na końcówkę tego dinksu do badania USG. A ta rzuciła pełnym oburzenia głosem: „O nie!! Co to, to nie!!!!”, zerwała się z fotela, zgarnęła po drodze ubranie, trzasnęła drzwiami i tyle ją widziałem.”


Wszystkim obserwatorom mojego postępującego szaleństwa jestem winna wczorajszą anegdotę: Szósta rano. Wyszłam z domu i przypomniałam sobie, że zostawiłam portfel w kurtce Tomka. Więc zawracam zza furtki osiedla i biegnę. Musicie wiedzieć, że nasz zamek w drzwiach wejściowych często się zacina. A mój Mąż ma bardzo twardy sen. Więc staję przed wejściem do chałupy i oczywiście nie mogę otworzyć. Więc żeby Tomka skuteczniej obudzić dzwonię jak potępiona palcem do drzwi (ding! ding! ding! ding! …) i jednocześnie telefonem na komórkę (drrrr…. drrr…. drrrr…). I po dłuższym czasie dzieją się dwie rzeczy naraz: w słuchawce słyszę głos mojego męża, a w nagle otwierających się drzwiach – widzę sąsiada w bokserkach.

<czas na oklaski>
<kurtyna>

… czyli diodową, żarówisatoszafirową iluminacją sąsiadów prosto w okna naszj sypialni. To już wolałam jupiter z czasów, gdy im budowali osiedle. :)


(obowiązuje od dnia 23 listopada 2011 r.)

Udzielanie odpowiedzi na pytanie: “Kiedy będzie w firmie radca prawny?”…15 zł
(jeśli nie chcesz płacić za odpowiedź, po prostu zajrzyj do intranetu)

Udzielanie odpowiedzi na pytanie: “Gdzie znajdę wniosek do Zarządu dotyczący
sprawy XY?” (o ile nie został przyjęty na posiedzenie Zarządu, co potwierdza
podpis Kierownika Zespołu Komunikacji i Obsługi Władz Spółki na wniosku) ……..5 zł

Udzielanie odpowiedzi na pytanie: “Kto ma się podpisać na dotyczącym sprawy
XY wniosku do Zarządu i na ząłącznikach do tego wniosku?”…………………….10 zł

 (jeśli nie chcesz płacić za odpowiedź, po prostu zajrzyj do intranetu)

Wysłuchiwanie skarg na procedury dotyczące funkcjonowania firmy oraz
posiedzeń Zarządu……………………………………………………………………………………17 zł

Wysłuchiwanie opowieści o stanach emocjonalnych wnioskodawców w związku
z koniecznością przygotowania materiałów podlegających akceptacji/
zatwierdzeniu / przyjęciu przez Zarząd ………………………………………………………20 zł

Przyjmowanie wniosków do Zarządu po regulaminowym terminie…………….. 5 zł

Rezerwacja numeru uchwały ……… 5 zł + 20 zł jako kaucja na wypadek niezłożenia
dokumentów.

Uwaga! Przyjmuje się wyłącznie gotówkę w niskich nominałach.

Fundusze pozyskane z tytułu świadczenia w/w usług  zostaną przeznaczone na: Nerwosol, Kalms, melisę oraz kojące nerwy słodycze dla Zespołu Komunikacji i Obsługi Władz Spółki.

Tak, owszem. Wydrukowałam. Oprawiłam w ramki. Postawiłam w widocznym miejscu, tuż przy tym, w którym przyjmuję wnioski do Zarządu. Już wkrótce będę bogata.


… są jednak dziwini. Gdyby mnie jakieś dziecko przyniosło pracę plastyczną na konkurs „Na tropie przyjaznej energii elektrycznej”, która to praca przedstawiałaby człowieka w metalowej klatce rażonego przez piorun albo byłaby puszczającą iskry instalacją wyobrażającą faceta broniącego się za pomocą paralizatora przed nożownikiem, to zamiast przysyłać te prace jury (w którym miałam przyjemność zasiadać), raczej zaalarmowałabym rodziców i szkolnego pedagoga. Hm.

P.S. Zasiadałam też w komisji konkursu literackiego „Moja przygoda w świecie przyjaznej energii elektrycznej”. Do tej pory dostaję tiku nerwowego, kiedy trafię na zlepek słów: „krytalicznie czysta woda, przejrzyste powietrze, śpiewające platki, szumiące drzewa, miękka trawa w kolorze soczystej zieleni”. Nie wiem, co to za pokolenie, ale poza kalkami i kliszami króluje product placement („… spojrzałam na mój telewizor Samsung 3D”, „… włożyłam szybko moje buty Nike”, „… pomknąłem motorem Suzuki CośTam”. Rany, a gdzie się podziały fantazje w stylu „Bajek robotów”?

Co mogę powiedzieć o większości środków odchudzających, których próbowałam (ostatnio dwa opakowania Linei Detox)? Że świetnie po nich rosną paznokcie. Chudnie się zaś przede wszystkim po lekach na depresję. :)

Smyrofon - telefon komórkowy z wyświetlaczem dotykowym.

Żródło: ostatni numer „Polityki”

” …W tę niedziele poszedłem do kościoła. Po świątyni beztrosko biegał mały, może 5 letni chłopczyk.
W pewnej chwili, gdy wszyscy klęczeli, a z pod ołtarza wydobywał się gong, malec stanął w miejscu i na cały głos krzyknął:
- Baza wirusów zotała zkatalizowana (zaktualizowana).

Dostane/wysłane z Internetu (źródło nieznane)

Odniosłam pierwsze w życiu  zwycięstwo na froncie firmowym, na dodatek zapisane w oficjalnych dokumentach. Pogrążyłam kogoś, kto mi szkodził, nieodwracalnie i bezlitośnie. Na dodatek zgodnie z jego życzeniem. Nie wiem, czy się śmiać czy płakać nad sobą i bliźnim.


  • RSS